road trip

podróż z psem- 14 państw w 7 dni! cz. 2 Bałkany

 

Zanurzam się w wspomnieniach, aby Wam opisać kolejną porcję, naszej podróży po Bałkanach. Był to prezent urodzinowy w 2013 r od mojego M. Cel podróży był nam nie znany. Mieliśmy być tam, gdzie było nam dobrze, ładnie, zabawnie. Liczyła się tylko przygoda. W ostatnim wpisie opisałam w skrócie państwa Słowację, Węgry, Rumunie i piękna Serbie – czytaj tutaj

Bułgaria

Sofia. No dobra owijać w bawełnę, pięknymi słowami nie będę. Nie podoba mi się to Państwo, stolica jest ogromna lecz bez klimatu. Moimi oczami Sofia to pozostałości architektury komunistycznej, bez ducha i magii. Miasto, które nas nie porwało i nie zachwyciło. Bułgaria w naszej podróży, była najtańszą stolicą ponieważ, nocleg mieliśmy zapewniony u rodziny naszego przyjaciela. Mieliśmy okazję porozmawiać przy pysznej kolacji o ich Państwie, jak się żyje w Bułgarii. Wieczór był bardzo przyjemny, Darina która nas cudownie ugościła, jest właścicielką dwóch Pinczerów. Niestety charakter Heleny i Cziki, całkowicie się wykluczały. Pinczery nie były zainteresowane zabawą, Helka postanowiła się bawić sama wszystkimi pluszakami, zabawkami i kojcami tych małych kruszynek.

1264

1267

1271

1273

1274

1280

1285

1289Jedziemy dalej, nikt nie chciał nas wypuścić na nocne podróże. Jednak my byliśmy głodni dalszej przygody.

Grecja

Saloniki, miasto o dwóch twarzach. Pięknej w poniedziałek w centrum miasta, które jest czyste, głośne, olśniewające. Grecki kryzys miałam wrażenie nie istnieje, ulice pełne sklepów dobrych marek, restauracje wypełnione od rana. W godzinach 10:00-13:00 słychać w nich tylko Greków oraz nielicznych turystów. Poziom życia w Grecji jest bardzo wysoki, odnoszę wrażenie, że „kryzys” zależy od tradycji, historii i standardów życia danego Państwa. Ponieważ nasza podróż była po za sezonem, mieliśmy niewielkie problemy z znalezieniem hotelu. Gotowy na przyjęcie gości był przyjemny hotelik w małej miejscowości, niedaleko Saloników. Spędziliśmy piękne popołudnie i wieczór na plaży przy Uzo, owocach morza i prawdziwej sałatce greckiej oraz lokalnym winie. Ceny oczywiście były bardzo wysokie, a standardy miałam wrażenie nieco obniżone. Widok z pokoju na morze, rekompensował straty w portfelu. Niestety ta gorsza twarz Saloników to weekend i niedziela rano. Kiedy całe miasto było uporządkowywane po wieczornych imprezach. Obrzeża miasta to w wielu przypadkach obszary przystosowane pod fabryki i hale produkcyjne, tak również jest w przypadku Saloników. I tu widoczny jest kryzys, znany nam z programów informacyjnych i tekstów źródłowych. Wiele budynków stoi tu pustych, niezagospodarowanych, opuszczonych. Taki widok robi niezłe wrażenie. To jak wycieczka po opuszczonym mieście.

1301 1306 1307 1308 1311 1315 1319 1321  1351 1389 1390    1334

A tak rozpoczęła się nasza grecka przygoda. Przyjechaliśmy nad ranem, nawigacja pokazywała mały pasek drogi, zalany dookoła wodą. Dojechaliśmy najdalej jak się dało, wyskoczyliśmy z auta nie wierząc własnym oczom. Widok na oświetlone Saloniki był zachwycający, a my staliśmy na cienkim pasku lądu. Kiedy ustały  zachwyty i emocje, zobaczyliśmy że w około jest bardzo płytko. No bo jak mewy i wszelkie ptactwo ma ledwie zanurzone nóżki to raczej głęboko nie jest. Rano wszystko było jasne, była to hodowla krabów. Widoki były cudne, rano nadjeżdżali rybacy z łódkami, sieciami i wędkami.1294

1295

1298

1299Macedonia, Albania i Kosowo

Te trzy Państwa wzbudzały w nas największą ciekawość, strach i trochę obawy. Martwiliśmy się, że będziemy mieć problemy z podróżowaniem i częstymi kontrolami na drodze. Odradzano nam przejażdżki w nocy, a w Kosowie to tylko szybki przejazd. Rzeczywistość była zupełnie inna. W Macedonii i Albanii praktycznie nie mieliśmy kontroli paszportowej. Wyprostowani, na baczność kiedy chcieliśmy wręczyć paszporty do kontroli. Urzędnik machną na nas ręką, z grymasem na twarzy otworzył nam drogę do dalszej przygody. Macedonia to piękne widoki, góry z pięknymi lasami. Czuć było jesienne klimaty, kolory drzew podkreślały piękno przyrody. W jednym z Macedońskich miasteczek, zatrzymaliśmy się w rodzinnej winiarni. Mieliśmy tą przyjemność rozmawiać z właścicielem, który dał nam kilka wskazówek na podróż po Kosowie. Kupiliśmy pyszne wina, w bardzo przystępnej cenie. Deszczowa pogoda, trochę zakłóca chęć pokazania Wam piękna tych miejsc.

1396

1397

1399

1405

W Albanii trafiliśmy do przydrożnego baru, a raczej namiotu, który był barem. Barman i dwóch klientów, wyglądali jakby byli wklejeni do tej rzeczywistości. Młodzi ludzie, ubrani jak na największą imprezę w stolicy. Muzyczka z winampa, najnowsze hiciory i bimber polewany z butelki po jacku. Weszliśmy z własnymi kieliszkami, które kupiliśmy na początku podróży. I bardzo dziwnym językiem rozmawialiśmy z tymi ludźmi. O szkole, życiu, podróżach, pracy, emigracji. Bardzo dobry wieczór, zabawny i pouczający. Komu w drogę temu przygoda, pojechaliśmy dalej.

Kosowo

Granica Państwa znajduje się przy dużej fabryce z wielkim bilbordem Raiffeisen banku, no cóż.

1417

1419

1423

1427

1429

Nie wiedzieliśmy, czego spodziewać się w Kosowie. Na ulicach miasteczka, jak na wieczorową porę było dużo ludzi. Zabudowa miasta, niska z chaosem zagospodarowania. Domy o różnej wielkości, każdy jakby z innej bajki. Na obrzeżach miasta nie było prądu w domach, a w oknach paliły się jedynie świece. W przydrożnym sklepie postanowiliśmy zakupić lokalne przysmaki, sklepikarz oświetlał swój asortyment mała lampką, a napoje wyciągał ze strumyka. Wypas! Obserwowałam ludzi, którzy żyją całkiem normalnie w odbudowującym się państwie. Przy drodze prawie w każdym garażu wulkanizatorzy i mechanicy, a sklepy z odzieżą to w nazwie centra handlowe. Niewątpliwie jest to Państwo w budowie.Byliśmy tylko kilka godzin na terenie Kosowa, a zapłaciliśmy za tą przyjemność 30 euro – obowiązkowe ubezpieczenie oc samochodu (zielona karta nie obowiązuje w Kosowie). Jak się bawić to na bogato;)

Zostawiam Was, mam nadzieje z lekką nutką ciekawości. Ostatni fragment podróży niesie ze sobą wiele niespodzianek. Zapraszam! Za każdym razem kiedy próbuję, opisać tę podróży mam wielką ochotę, spakować plecak i ruszyć w nieznane.

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>