IMG_0125

Gruzja – kraj gościnności

O odwiedzeniu Gruzji myśleliśmy od dawna, wreszcie się udało. Znaleźliśmy trochę wolnego czasu i trochę pieniędzy na ten cel. A przy okazji celebrowaliśmy urodziny Justyny. Gruzja to niesamowite miejsce, jednak nie architektonicznie czy przyrodniczo. Jedzenie mimo, że trochę się wyróżnia nie jest niczym wyjątkowym.Bo jest wiele miejsc co najmniej o takiej samej urodzie. Przecież w wielu miejscach na świecie można znaleźć potężne góry czy kilkuset letnie zabytki. Jedzenie mimo, że trochę się wyróżnia nie jest niczym wyjątkowym. Gruzja wyróżnia się jednak czym innym – gościnnością !!

W żadnym odwiedzonym do tej pory przez nas kraju nie czuliśmy się tak mile widziani. Gościnność jest w Gruzji aż do tego stopnia rozwinięta, że czasami czuliśmy się z tym głupio. Nieznani ludzie zapraszają Cię z ulicy do domów i częstują wszystkim co posiadają. Niesamowite !

W Gruzji spędziliśmy pięć dni z czego cztery w stolicy. Przed wyjazdem szukaliśmy informacji odnośnie miejsca naszej podróży, z przewodników czy blogów nie dowiedzieliśmy się tego o czym chcę Wam powiedzieć. IMG_6656  IMG_6659  IMG_6668  IMG_6688  IMG_6813

 

Po pierwsze kwestia języka. Jadąc do Gruzji miałem duże obawy co do używania języka rosyjskiego, przecież parę lat temu Rosjanie dosłownie „przejechali” po Gruzinach. W 2008 roku odbyła się inwazja, która dotarła aż do przedmieść stolicy. Byłem przekonany, że Gruzini nienawidzą Rosjan, a wyrażanie się w ich języku poczytane zostanie co najmniej jako nietakt.  Wielkim zdziwieniem dla mnie była odmienna sytuacja jaką spotkaliśmy na miejscu. Większość Gruzinów, mówi w języku Rosyjskim. Do 1991 roku byli przecież oni składową związku radzieckiego. Dopiero ludzie w naszym wieku i to nie wszyscy zaczynają posługiwać się językiem angielskim.

Język rosyjski był jedynym środkiem naszej komunikacji, mimo, że moja zdolność porozumiewania się w tym języku jest bardzo ograniczona, duże chęci obu stron rekompensowały nam niedociągnięcia językowe. Jeszcze lepiej na procesy komunikacji wpływało gruzińskie wino.

Największym zaskoczeniem było dla mnie podejście Gruzinów „Rosjanie to nasi przyjaciele, oni nie są winni, winny jest rząd Rosji”. Bardzo ciepłe i przyjazne słowa od każdego z kim rozmawialiśmy na ten temat. Nie były to pojedyncze opinie, a taka ilość podobnych wypowiedzi, że mogę sobie pozwolić generalizowanie w tym temacie. Wszyscy Gruzini z którymi rozmawialiśmy nie mają żadnych pretensji do Rosjan. Byłem w szoku bo przecież parę lat wcześniej dokonali oni inwazji na ich kraj. My Polacy nienawidzilibyśmy ich do końca życia. Stwierdzam, że Rosja jest mniej lubiana w Polsce niż w Gruzji. Zastanawiam się czy to naprawdę wynika z charakterów mieszkańców Gruzji czy Rosyjska agentura ma tam aż tak wielki wpływ… .IMG_6555

 

Po drugie gościnność. 

1. Wchodzimy do lokalnej spelunki, mały obdrapany bar przy bocznej uliczce – coś dla nas, wchodzimy spróbować prawdziwych smaków Gruzji. W środku przy stole uczta (Supra), siedzie sześciu facetów mordy roześmiane, błysk w oczach, stół zastawiony do oporu, goście średni wiek 55 lat. Siadamy przy stole obok, zamawiamy kilka potraw i dopraszamy się o wino. Kelnerka usilnie tłumaczy nam, że wina niet. Trudno zamówiliśmy po piwku i czekamy na obiad. Podchodzi do nas jeden z sąsiadów i wręcza nam szklanki które szybko napełniają się „domasznym” winem. Mile zaskoczeni nie wiemy jak się zachować, nasłuchaliśmy się wielu opowieści o etykiecie spożywania alkoholu w Gruzji. Czekamy aż tamada wzniesie toast i wypijemy wszyscy razem. Doczekaliśmy się, toast wzniesiony, długi i w języku rosyjskim. No to przysiądźcie się do nas, jedzcie pijcie. Zgłodniali dopadliśmy się do nastawionego stołu, a wino polało się strumieniami. Z pijącej wcześniej szóstki finalnie zostaliśmy w cztery osoby. Rozmowy o historii, o rodzinie o stylu życia bardzo przyjemnie. Pod stołem cztery, puste, pięciolitrowe butelki po winie, ja ledwo żywy. Etykieta okazała się nieco luźniejsza niż w opowieściach. Kiedy możesz to pijesz do dna, kiedy już brakuje animuszu nawet Gruzini nie dopijają swoich szklanek. Zrobiło się bardzo przyjemnie, po czym nasi gospodarze wstali i oznajmiają, że „czas do pracy”. Jeden z nich sprzedaje kwiaty na pobliskim targowisku i wyznaje zasadę „jak się napije w dzień to mogę dłużej stać i dzięki temu wszyscy idą spać, a ja zostaje sam w nocy, wtedy najlepiej zarabiam”. Serdecznie podziękowaliśmy, w ramach podzięki zaprosiliśmy ich do nas do Polski, dojedliśmy, dopiliśmy i w drogę. W końcu to był dzień urodzin Justyny i nie mógł się tak szybko zakończyć. Później spacerując, napotkaliśmy na naszego kompana od wina gdy sprzedawał kwiaty. Okazało się, że „Polacy” są wielką atrakcją całego targowiska, nie obyło się bez wielkiego bukietu urodzinowego.
IMG_6623  IMG_6624  IMG_6630  Krajobraz po uczcie …IMG_6631  IMG_6632  IMG_6635 - Kopia

2. Spacerując w okolicach punktu widokowego gdzieś na Kaukazie, spotkaliśmy czterech biesiadujących facetów. Gdy tylko nas zauważyli zaprosili nas do wspólnego posiłku. Gotowana baranina, owczy ser wielkości głowy, domowe chaczapuri no i oczywiści Chacha ( bimber z winogron) swoją drogą wyśmienita, po dobrej chachy nigdy nie miałem kaca. Bardzo przyjazne rozmowy, dwóch Azerów, jeden Gruzin mieszkający w Rosji oraz Czeczen no i my. Wszyscy jak jedna wielka rodzina, okazało się, że wszyscy spotkani na szlaku nikt prócz Azerami się nie zna. Toasty za „Drużbę narodów” i w drogę. Znów nikt nie ma nic przeciwko Rosjanom. A pod naszymi nogami owczarki Kaukaskie dojadające resztki po uczcie, wcale nie takie groźne.

 

 

IMG_6850
IMG_6851  IMG_6902  IMG_6903

3. Podróżowaliśmy z przewodnikiem który nas zabrał w góry. Zrobiliśmy przerwę na coś do zjedzenia i zatankowanie samochodu. Nie było mowy o tym, żebyśmy płacili za siebie, to przecież on tutaj jest gospodarzem. Mimo to, że wyżywienie nie wchodziło w składową ceny za wycieczkę. IMG_6829  IMG_6830  IMG_6831  Gruzini zajadają się różnego rodzaju wypiekami, pasztecikami. Wypieki z mięsem, grzybami, i wieloma rodzajami sera.IMG_6832  IMG_6838

 

Podobne sytuację zdarzały się bardzo często. Na zachodzie Europy nie ma nawet co marzyć o takiej gościnności. Do tej pory nie udało nam się odwiedzić innych części bliskiego wschodu czy Azji. Dlatego Gruzja to najbardziej gościnne miejsce w którym do tej pory byliśmy. Zdecydowanie polecam każdemu !!

 

M.

IMG_6636

 Na Kaukazie spotkaliśmy również wilczycę która wykarmiła założycieli Rzymu :)

IMG_6826

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>