IMG_5931

Droga do Gruzji

J.- Co robimy na moje urodziny ?

M.- Jak to co pojedziemy gdzieś. (w mojej głowie powstaje w tej chwili milion myśli, ale jak, kiedy, czy mamy czas i pieniądze? Znając M. to nie będzie wycieczka na jeden dzień, kino czy restauracja. O nie! to znaczy, że pakujemy się na kilka dni i jedziemy zobaczyć coś nowego.)

M.- co myślisz o Gruzji ?

J.- zawsze chcieliśmy tam pojechać i zobaczyć Kaukaz.

Od słów do czynu, nim się obejrzałam i skończyła się rozmowa. Dowiedziałam się, że wszystko jest zaplanowane i zorganizowane.

Nasza trasa do Gruzji:

Warszawa —> Kijów—-> Tbilisi

Wyjeżdżając do Wawy w nocy, usłyszeliśmy informacje o odwołanych lotach z powodów gęstej mgły i braku widoczności. Ja panikuje, a M. uspokaja, że wszystko się nam uda.

Na lotnisku w Warszawie, byliśmy przed czasem i mieliśmy chwile na rozładowanie emocji browarkiem i głupimi rozmowami o katastrofach lotniczych i żartami na temat podróżą Ukraińskimi liniami lotniczymi UIA.

IMG_5938

IMG_5941

IMG_5951

IMG_5952

Szybki Kijów. Szybki bo mieliśmy kilka godzin do kolejnego lotu, a wiecie odprawy, paszporty i kontrole. Rozbieranie się do „gaci”. Więc nie chcieliśmy przegapić lotu do wymarzonej Gruzji. Wybraliśmy się na przedmieścia Kijowa, połaziliśmy po starych osiedlach, złapaliśmy ukraiński klimat, zjedliśmy tradycyjny obiad i wypiliśmy wódkę za 0,50 gr. Oczywiście nie mogło zabraknąć małych zakupów u babuni na drodze, M. kupuje coś o czym nie ma pojęcia i myśli, że jest zdrowe. Jako urodzony poliglota wystarczy jedno skolko i potrafi rozmawiać z każdym Ukraińcem na każdy temat. I tak mamy w domu herbatę wyglądającą jak kozie bobki.

IMG_5954

IMG_5960

IMG_5966

IMG_5972

IMG_5981

IMG_5983

IMG_6000

IMG_6001

IMG_6006

IMG_6013

IMG_6026

IMG_6012

IMG_6029

 

Wróciliśmy na czas na lotnisko, które w porównaniu z Lotniskiem Chopina jest mało atrakcyjne, stare i zaniedbane. Warszawa ma się czym pochwalić, wszystko lśni, obsługi jest więcej od podróżujących przy czym wszystko jest doskonale oznaczone i łatwo jest się znaleźć na tak dużym obiekcie.

Zapakowaliśmy się do kolejnego niezbyt bezpiecznego lotu i fruu..

Tbilisi nocą to ten moment, który na długo zapamiętam w swoim życiu.

Pogoda jak na listopad była zaskakująco dobra, znacznie cieplej niż w Kijowie. Przed lotniskiem czekała na podróżujących szarańcza- czyli taksówkarze. Godzina około 1:00 w nocy, na busy czy marszrutki raczej nie mieliśmy co liczyć. Przyczepił się do nas kwazimodo. Facet był dziwnie garbaty, ledwo się ruszał, ale miał dar do przyciągania klientów. Wsiedliśmy do czarnego mercedesa z przyciemnianymi szybami, który oczywiście nie był taksówką. Ledwo Kwaziu wsiadł za nim jakiś Kazach i rozpoczął swój rajd po Tbilisi. Szalona prędkość, wyścigi z każdym i na każdym pasie. Policji na sygnale jak psów, totalnie inny świat i ON Gruziński Hołowczyc. Oczywiście myślałam, że nas wywiezie zakopie i okradnie z kilku dolarów. Jednak to były tylko pozory groźnego wyglądu. Kwaziu okazał się dobrym człowiekiem i kierowcą. Zapomniał tylko stawkę na jaką się umawialiśmy na lotnisku, podwoił ją na sam koniec. Dobra, cieszyłam się że wysiadam. Nic, że ulica naszego Hostelu to stare kamienice nieopodal Centrum, wszystko wyglądało w nocy po 24h podróży jak z filmu, a my na połowe otaczającego nas świata nie mamy wpływu.

Hostel Grape zaskoczył nas jeszcze bardziej, a o tym kolejny wpis.

 

J.

 

One thought on “Droga do Gruzji

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>