IMG_0051

Warto pojechać do Porto

Po kilku dniach lenistwa, polegającego na gotowaniu, plażingu i kąpania w oceanie, zaplanowaliśmy wyjazd do Porto. Wybraliśmy godzinę odjazdu pociągu z naszej wioseczki i ruszyliśmy. Koszt podróży pociągiem to około 9 euro za osobę dorosłą, pies to koszt 4,55 euro. Dostał bilet ulgowy tylko w jedną stronę. Przewieziecie psa za free, jeżeli będziecie mieć transporter. Podobnie jest w PKP w Polsce, o czym pisałam (o tu). Pociągi są bardzo zadbane, mają darmowe wifi, są wygodne, ciche i klimatyzowane. Bardzo przyjemna podróż zajęła nam nie całe 2h. Dotarliśmy na dworzec Porto Campanha, niewielki dworzec jednak bardzo dobrze oznaczony. Nie mieliśmy żadnych problemów ze znalezieniem odpowiedniego toru czy tunelu z przejściem do centrum miasta. I tak bez przewodnika, mapy i planu miasta, zwiedziliśmy najważniejsze miejsca w Porto.

Wysiadając z pociągu byliśmy bardzo głodni, więc rozglądaliśmy się za lokalną restauracją. Na szczęście nie rzuciliśmy się na pierwszą lepszą knajpę. Dotarliśmy do parku, nieopodal centrum i zatrzymaliśmy się w restauracji prowadzonej przez braci i ich rodziny „Casa Guedes”. Menu to kanapka i frytki. Ruch wielki, pełno turystów, miejscowych przewodników. Już wtedy wiedzieliśmy, że nam się poszczęściło. Buła była mistrzem świata, opis jej zostawię Matiemu, który zajadł się nimi na potęgę. Najedzeni ruszyliśmy dalej.

Do tej pory Porto to, stare kamienice, większość w malowniczych, kolorowych kafelkach. Okna zasłonięte starymi firanami, witryny sklepów stare. Jednak w tym wszystkim jest życie, jakby czas się zatrzymał. To ma największy urok w tym mieście. Atrakcją już jest sam sposób życia mieszkańców Porto. Postanowiliśmy właśnie z tego miasta wysłać pozdrowienia do naszych dziadków, kupiliśmy kartki i pod jednym z najstarszych kościołów wypisaliśmy pozdrowienia. W całym mieście widoczni są młodzi studenci akademii sztuk pięknych, którzy na zaliczenia biegając po Porto szkicują budowle, place, parki. Lubimy chodzić własnymi ścieżkami po nowych miastach. Uwielbiamy kolorowe ulice, w których widać ulicznych artystów i po prostu możemy trochę poświrować. Podczas całej naszej podróży brakuje mi szycia, dlatego jak tylko znajdę mały zakład krawiecki, wchodzę do środka i cykam foty. Takie małe zaspokojenie pragnienia. I tak małymi krętymi uliczkami trafiliśmy na Dworzec Porto Sao bento. Helena padła na zimne kafelki, a my cykaliśmy zdjęcia i podziwialiśmy kafelkowe dekoracje ścian. Ozdoby glazurowe są tak popularne w Portugalii, znajdują się również jako rzeźby miejskie na kamieniach. W Porto spotkaliśmy największą ilość handlarzy narkotyków, zaczepiło nas kilkunastu mężczyzn w wieku od 20 do 55 lat, proponując duże torby haszu i trawy. No cóż, kusząca propozycja jednak ceny były wysokie i pełno Policji dookoła. Pozostaliśmy przy Porto w Porto. Za 8 euraczy wsiedliśmy do kolejki, a raczej traktor i przyczepy z głośną muzyką Portugalską. Zjeździliśmy najważniejsze zabytki kulturalne w Porto wraz z angielskim przewodnikiem, który mówił przez głośniki. Wypas. Oszczędziliśmy swoje nogi i zmęczonego kogutka Helenkę. Dojechaliśmy do prawdziwej fabryki Porto. A o tym kolejny wpis z Polskim akcentem. Mati chyba najlepiej to Wam opisze.

IMG_0007

IMG_0008

IMG_0009   IMG_0044

IMG_0050  IMG_0059

IMG_0063

IMG_0086

IMG_0107

IMG_0113

 

IMG_0115

IMG_0131

IMG_0143

IMG_0161

 

IMG_0170

IMG_0171

IMG_0177

IMG_0181

IMG_0197

IMG_0198

IMG_0202

IMG_0236

IMG_9984

J.

One thought on “Warto pojechać do Porto

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>